Stary znajomy

W ubiegłbym tygodniu w Sejmie odbyłem krótką rozmowę ze znajomym z lat 80-tych. Dziś jest jednym z czołowych polityków PiS-u.

Ów znajomy z dużym żalem odniósł się do mojej rzekomej wypowiedzi o tym, że „opozycja jest zbędna”. Wytłumaczyłem mu, że mówiłem, iż prawicowa opozycja nie wprowadza nic pozytywnego do naszej polityki europejskiej i że w tym zakresie jest – niestety – zbędna. Pisałem o tym tutaj.



Co na to odparł polityk PiS-u? Otóż tylko tyle, że w jego opinii to rząd jest zbędny. Wypowiedź była o tyle zaskakująca, że jest to polityk znany
z radykalnych, bardzo radykalnych wypowiedzi. Ja jednak tą wypowiedzią nie poczułem się urażony.

To pokazuje jak ogromna jest przepaść pomiędzy wypowiedziami typu „rząd/opozycja są zbędni”, a tymi oskarżającymi rząd o zbrodnię, zaprzaństwo, matactwo czy poplecznictwo. Co innego oceniać działania rządu czy opozycji – nawet ostro, a zupełnie co innego stawiać – niczym nie podparte – zarzuty popełnienia najcięższych przestępstw.

Dlatego wszelkie próby PiS-u, mające na celu stworzenia fałszywego wrażenia symetrii i równowagi pomiędzy wypowiedziami o zamachu, zdradzie o świcie czy rozstrzeliwaniu dziennikarzy a wypowiedziami ich oponentów politycznych są zupełnie nieprzekonujące. I to z prostej przyczyny – takiej symetrii po prostu nie ma.
Trwa ładowanie komentarzy...